Wykształcenie, czyli życiorys „powracającego” cz. 1

Miejsca, daty i dyplomy, czyli tzw. wykształcenie mieści się na jednej stronie CV. Jednak nie tylko to mnie ukształtowało. Wspomnienia z dzieciństwa w Suwałkach są dla mnie ważne, bo nadały kierunek temu, co dziś robię. Dlatego zapraszam do przeczytania życiorysu jako historii, w której moje pokolenie suwalczan z pewnością się odnajdzie.

Dzieciństwo

Urodziłem się 23 grudnia 1978 r. w Bartoszycach. Gdy miałem 2 lata, moja rodzina przeniosła się do Suwałk i od tej pory moim dziecinnym światem były podwórka osiedla Północ. Boisko przy Pułaskiego nazywane Wembley – z jednej strony tego świata, i plac budowy kościoła salezjanów – z drugiej. Przed blokiem Kaczy Dołek, który był jeszcze dzikim bagnem z łabędziami i dziesiątkami piłek utopionych po chybionym strzale na bramkę.

Szkoła Podstawowa nr 5

Chodziłem do pierwszej szkoły wybudowanej na Północy i bardzo dobrze wspominam swoją klasę i zajęcia. Miałem szczęście zwłaszcza do wychowawców: pani Wiery Bałazy, pani Joanny Raczyłło i pani Gabrieli Warakomskiej. Dzięki p. Gabrieli zainteresowałem się olimpiadą polonistyczną i zdobyłem tytuł laureata. Mogłem wybrać dowolną szkołę średnią. A wybór, z moimi zainteresowaniami komputerami, był prosty:

III Liceum Ogólnokształcące

I znów mnóstwo świetnych wspomnień, znów znakomita pani profesor Jolanta Żukowska jako wychowawczyni klasy matematyczno-informatycznej. Klasy, w której na jednego ucznia przygotowanego do lekcji przypadały dwie gitary. Szkoła była świeża duchem, wszystko można było wymyślać i organizować od zera: I Przegląd Piosenki Różnej „Przepiór”, gazetkę „Marmurówka”, a zamiast zwykłego biwaku rowerowy rajd.

I w tej szkole dzięki zachęcie pani profesor Alicji Węsierskiej (dziś dyrektorki szkoły) wziąłem udział w olimpiadzie przedmiotowej. Tym razem doszedłem do finału ogólnopolskiej olimpiady geograficznej i nautologicznej (wiedzy o morzu). Zdecydowałem się pójść na studia geograficzne i znów wybierałem, tym razem:

Uniwersytet Wrocławski, geografia regionalna i turystyki

Na studiach mój bakcyl redaktora trwał w najlepsze i owocował biuletynem „Zzagloba” dla studentów geografii (to był papierowy odpowiednik dzisiejszego Facebooka). Pisać zawsze było o czym. Ale i same studia geograficzne nauczyły mnie patrzenia na świat z różnej perspektywy, uwzględniania tego, co naturalne i planowania tego, co ludzkie. Dziś bardzo to doceniam, a wówczas doceniła mnie Fundacja dla Uniwersytetu – studia ukończyłem z wyróżnieniem.

Doświadczenia z zagranicy

Jako student geografii zwiedziłem kawał świata – pół Europy, Rosję, Chiny. W czasie studiów zaangażowałem się też mocno w wymiany międzynarodowe i stowarzyszenie studentów geografii EGEA. Przyjaźnie z tych czasów trwają do dziś: na Ukrainie, w Rosji, w Niemczech, w Portugalii.
Ostatni semestr studiów magisterskich spędziłem w Lizbonie, gdzie zbierałem materiały do pracy „Portugalski model rozwoju turystyki wiejskiej”.

8 miesięcy bezrobocia

Gdy skończyłem studia w 2002 r. we Wrocławiu rynek pracy przeżywał katastrofalną zapaść. Pierwszej swojej pracy szukałem 8 miesięcy, później było już z każdą pracą coraz lepiej, choć pracy w zawodzie geografa od turystyki znaleźć nie mogłem. W międzyczasie skończyłem studia podyplomowe – gościł mnie:

Papieski Fakultet Teologiczny we Wrocławiu, studium umiejętności zarządzania

Traf chciał, że z tymi dyplomami i kilkoma latami doświadczenia zawodowego wstąpiłem kiedyś będąc na urlopie do Regionalnego Ośrodka Kultury i Sztuki w Suwałkach. Pani dyrektor właśnie szukała kogoś do tzw. CMIKTu, nowego centrum informacji turystycznej…

O powrocie czytaj w części 2.

Wojtek Pająk

Radny w Radzie Miejskiej w Suwałkach (od 2014 r.), geograf, społecznik. Zawodowo instruktor w MidiCentrum oraz badacz i publicysta. Prywatnie mąż i tata trójki dzieci.