Pat w Patio

„Znów zdjęli wystawę w SOKu” – dostałem wiadomość i zawrzało we mnie pierwszy raz. Nienawidzę cenzury, jak każdy wolny człowiek, a z tym zdejmowanie wystawy jednoznacznie mi się kojarzy. Co tak potwornego musiało wisieć, żeby to zdjąć?

Pierwsze i drugie wrażenie

Dostaję link, żeby to sobie odświeżyć w internecie (bo przecież wystawę widziałem parę dni wcześniej), znajduję całą relację Iwony Danilewicz z Niebywałych Suwałk.

Tam plakat, który był podobno sednem awantury. Nie zwróciłem na niego uwagi w pośpiechu pędząc na spektakl, ale teraz… wywrócił mi na chwilę wnętrzności. Przypomniał te wszystkie prowokacje artystyczne, które przy pomocy krzyża (a dla mnie Krzyża) robiły dobrze antyklerykałom i powodowały wzburzenie tych, dla których był to zamach na świętość. Boli, ale patrzę i próbuję zrozumieć, czy i tu chodziło o prowokację, czy może jest w tym jakiś przekaz. Czytam o autorze:

 

Jacek Staniszewski od lat zajmuje się różnymi dziedzinami artystycznymi. Ma na swoim koncie setki plakatów wykorzystanych jako afisze wystaw, spektakli teatralnych i koncertów. Zaprojektował też okładki płyt znanych polskich zespołów (Kury, Apteka, Łoskot). Swoje prace prezentował w wielu miastach Polski i Europy.(…) jest też autorem Drogi Krzyżowej wykonanej na zamówienie zakonu Kamilianów w Warszawie.

(Niebywałe Suwałki)

I już mi coś nie gra. Autor Drogi Krzyżowej u zakonników nie może na zdrowy rozum pluć na Krzyż. Więc patrzę na ten plakat dalej i zastanawiam się, czy istnieje i czym jest krystalicznie czysta Miłość… Moje drugie wrażenie nt. „Crystal love” było już zupełnie inne. Do wrażeń jeszcze wrócę, ale co z całą wystawą?

Sygnał-decyzja

Jak się dowiadujemy dalej, mieszkańcy zgłaszali protesty do urzędu, urząd przekazał je dyrekcji SOK, a ta podjęła decyzję o zdjęciu całej wystawy przed terminem.

Moim zdaniem jeśli urząd przyjął protesty mieszkańców i przekazał je instytucji kultury do rozpatrzenia, to zachował się OK, bo od tego jest – reprezentowania wspólnoty samorządowej. Być może pośpiech nie był tu najlepszym listonoszem. A czy po takiej wieści decyzja o zdjęciu wystawy była słuszna? Nie wiem, czy nie jedyna możliwa w tej sytuacji przestrzennej, o której za chwilę. Po kolei, od początku:

Mieszkańcy zgłaszali protesty

Jacy mieszkańcy – nie wiadomo, ale mówi się o „przedstawicielach środowisk kościelnych”. To zrozumiałe, że chrześcijanie pozostając przy pierwszym wrażeniu mogli – tak jak ja – poczuć się urażeni użyciem krzyża i figury do mocnego przekazu artystycznego. Konfliktowe jest to, co wynika z dalszych wzajemnych oczekiwań:

1. są odbiorcy kultury, którzy nie chcą być „urażani”, chcą kultury bezpiecznej i przewidywalnej – pytanie, czy w tym miejscu jak SOK mają prawo do takich oczekiwań,

2. są artyści, którzy tworzą kontrowersyjnie i oczekują, że odbiorca zniesie „uraz” i będzie dzielnie poszukiwał – pytanie, czy w tym miejscu jak PATIO mają prawo do takich oczekiwań.

Moim zdaniem ani pierwszych nie można rozczarować (zwłaszcza gdy są w patio z dziećmi, czekając na ich zajęcia), ani drugich zaniedbać. Bo obie grupy spotkają tu innych twórców i innych odbiorców. Natomiast w bezpośrednim spotkaniu ich oczekiwania względem sztuki się wykluczają.  To jak pozwolić im się mijać?

Patio antipatio

Patio SOKu to hol, czasem jest tam jak na dworcu albo – co bardziej oddaje klimat imprez w SOKu – jak w dużym przedpokoju wielkiej rodziny, gdy się wszyscy zjadą na święta. Więc wszyscy goście, czy tego chcą czy nie, stykają się z tym, co akurat prezentowane jest w „Galerii Patio”. Wydaje się więc, idąc tropem rodzinnego przedpokoju, że wieszanie tam dzieł kontrowersyjnych nie całej rodzinie może się spodobać, a nawet może popsuć święta…

Czy galeria w patio to błąd dyrekcji? Raczej grzech pierworodny projektu – w studium wykonalności ze stycznia 2010 r. czytamy:

Przy wejściu głównym do domu kultury znajduje się hol będący jednocześnie jego sercem funkcjonalnym. Wysoki na trzy kondygnacje, jest miejscem gdzie odbywają się wszelkie zdarzenia artystyczne i wystawy. W holu zaprojektowano oddzielne szatnie, wejścia do sali kameralnej teatralnej i koncertowej muzycznej oraz klatkę schodowa z windą prowadząca na wyższe piętra na których przewidziano sale prób teatralnych, muzycznych i innych Istnieć będzie bezpośrednia komunikacja między głównym holem z kuluarami dla sali koncertowo-teatralnej a holem domu kultury.

(źródło: Studium wykonalności)

Od początku zakładano, że będzie to nie dość że centralne miejsce SOKu, to i jedyna przestrzeń wystawiennicza. Nie ma więc na tę chwilę miejsca w tym budynku, które stanowiłoby wydzieloną, odrębną przestrzeń do ekspozycji. Nie było gdzie jej przenieść w budynku na Jana Pawła II.

Pat w patio

Sytuacja jest trudna przestrzennie, ale jeszcze trudniejsza prawnie. Bo choć autor nie zamierzał zapewne obrażać niczyich uczuć religijnych, to znalazły się osoby, które tak się poczuły. Ale czy złamane zostało prawo?

Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

(Kodeks karny, Art. 196. Obraza uczuć religijnych)

Czyli z winy autora pracy lub też organizatorów wystawy miałoby nastąpić znieważenie (umniejszenie wagi, w tym wypadku świętości), co spowodować by miało obrazę uczuć religijnych innych osób. W moim przekonaniu (i myślę, że wielu odbiorców wystawy) nie nastąpiło tu umniejszenie wagi Krzyża, ofiary Chrystusa. Tytuł „Crystal love / Czysta miłość” wręcz skłania do refleksji teologicznej. Nie występuje więc obiektywny czynnik umyślnego znieważenia, od którego w ogóle uzależnia się tu przewinienie.

Pozostaje więc wrażliwość ludzka jako wartość, której należy bronić w miejscach publicznych – to jedyny argument za zdjęciem wystawy, który do mnie przemawia. Bronić też jednak trzeba wolności słowa, zwłaszcza w kulturze, a już w murach instytucji kultury to warunek jej istnienia. Obrońców obu wartości chyba rozumiem i dlatego nie zgadzam się na „wojnę”. Wolę szukać rozwiązań, traktując to doświadczenie w Suwałkach jako ważną lekcję i motywację do zmian.

Działania samorządu

Co można zrobić?

1. Przestrzeń

Ten incydent pokazuje dobitnie, jak pilna jest potrzeba remontu obiektu SOK przy ul. Noniewicza, w którym mieści się Galeria „Chłodna 20”. Ma osobne wejście, jest w centrum miasta, przez dekady odwiedzana jest przez młodzież szkolną, która może być lepiej przygotowana na odbiór trudniejszej sztuki. Przychodzi tam ten, kto chce ze sztuką obcować. Ta przestrzeń czeka na dobrą sztukę w świeżych murach. Jest duża szansa, że się doczeka.

2. Informacja

A w SOKu są ludzie, którzy potrafią sztukę dobrze opisać i w katalogu zawrzeć informację o ograniczeniach wiekowych czy ostrzec o kontrowersyjnych treściach. W popkulturze, a konkretnie w kinie, telewizji, filmach na nośnikach i w grach komputerowych są przyjęte systemy oznaczeń treści. Dlaczego na stojaku przed wejściem nie miałoby pojawić się odpowiednie oznaczenie uprzedzające mieszkańców o mocniejszych treściach? Polecam zerknąć na PEGI.

3. Czas na edukację kulturalną (jeszcze raz!)

Ten czas jest zawsze. Bez edukacji kulturalnej będziemy się jako społeczeństwo nawzajem biczować, gorszyć, wyzywać od bluźnierców i konserw. Bez spotkań ze sztuką nigdy też nie dorośniemy do spotkania z inną wrażliwością, z głębią drugiego człowieka, który się otworzył. Nie po to, żeby nam dokopać.

Zasłyszane u pedagoga
Gdy dziecko pokazuje Ci z dumą swój nabazgrany rysunek, nie pytaj „A co to jest?”, lepiej zaproś: „Chcesz mi o tym opowiedzieć?” To ćwiczy kreatywność, a nie odtwórczość. Uczy też rozmawiania o sztuce.

Podsumowanie

To co się wydarzyło w Suwalskim Ośrodku Kultury, czyli nagłe zdjęcie wystawy Jacka Staniszewskiego, nie powinno się wydarzyć. Nie powinno się też wydarzyć coś, co to zdjęcie poprzedzało – zawieszenie jej w tym miejscu, w holu SOK czyli w Galerii Patio. Czy to znaczy, że jestem przeciwnikiem kontrowersyjnej sztuki? Nie, bo uważam że zmusza do myślenia – tak jak mnie poruszyły prace Jacka Staniszewskiego. Ta jedna – kontrowersyjna – także.

Z wrażeń anonimowego katolika

Ten pocałunek jest jakimś spłyceniem cierpienia Jezusa! Nikt nie całuje w ten sposób, gdy jest przybijany gwoździami do drewna! A jednak, gdyby On miał kogoś ucałować w ostatniej chwili, to czy nie byłaby to najczystsza miłość, która niczego już w zamian nie żąda?

Tak jak pocałunek własnych dzieci w usta – nie ma w nim nic podniecającego, jest w nim spokój i czystość. Jest pocałunkiem pokoju. Czy o to chodziło Jackowi Staniszewskiemu? Nie wiem. Ale mnie wzbogacił o moment Drogi Krzyżowej, o którym nigdy nie myślałem, nawet całując krzyż w Wielki Piątek.

Dziękuję wszystkim dyskutantom ze spotkań i Facebooka za wypowiedzenie się i pomoc w wyrobieniu sobie zdania. Nie musi być to zdanie ostateczne, jeśli pojawią się nowe argumenty w tej sprawie. Komentarze poniżej mile widziane!

Ciąg dalszy po pytaniach w Facebooka…

Wojtek Pająk

Radny w Radzie Miejskiej w Suwałkach (od 2014 r.), geograf, społecznik. Zawodowo instruktor w MidiCentrum oraz badacz i publicysta. Prywatnie mąż i tata trójki dzieci.

  • Wojtek Otłowski

    Wojtku gratuluję tytułu!
    Co do zaś zawartości wpisu, to jawi się mnie w tym miejscu jedna konkluzja. Magistrat, SOK – i pewnie środowiska katolickie – powinny stworzyć komisję weryfikującą poprawność artysty, jak i jego dzieł pretendujących do zaprezentowania w wiadomej placówce kulturalnej. Ocena pozytywna równałaby się pozwoleniu na zawieszenie ekspozycji w Patio SOK-u. Weryfikacja negatywna nie musiałaby oznaczać automatycznego odrzucenia wystawy. Myślę, że w SOK-u znalazłyby się jakieś kanciapy, piwnice, pakamery (nie mam na myśli PAkamery na Chłodnej) gdzie prace o podejrzanym autoramencie mogłyby być pokazane. Oczywiście z obligatoryjnym ostrzeżeniem przy wejściu, że widzowie wchodzą wyłącznie na swoje ryzyko. Dobry pomysł? Przecież właśnie takiej komisji zabrakło! Jakby była, artysta Jacek Staniszewski nie dostąpiłby zaszczytu zademonstrowania swej sztuki w Patio SOKowskim. A tak głupio wyszło: najpierw się zaprasza, później wygania…

  • Wojtek Pająk

    Głupio wyszło, że zdjęta, zgadzam się. Obligatoryjne ostrzeżenie przy wejściu – zgadzam się. Co do kanciap, to nie mam przekonania, ale może nie widziałem dobrej kanciapy ;)
    A zupełnie nie zgadzam się na komisje. To by była tylko inna twarz tej samej cenzury, może trochę mniej anonimowa. Ale to dyrekcja SOK ma mieć wizję, program wystaw i znać wrażliwość mieszkańców (i rozwijać ją – to wątek edukacji kulturalnej), czyli podejmować decyzje i to w sposób niezależny od urzędu.

  • Wojtek Otłowski

    Ale skoro dyrekcja SOK nie radzi sobie jakoś na tym polu, to może jednak „wspomożenie” odgórne by się przydało? Tym bardziej, że przecież tam na górze znają się na kulturze przez wielkie K i sztuce przez wielkie S.
    Myślę, iż w tak dużym gmachu jakaś fajna kanciapa by się znalazła.